Kryształki – Zagadka II wojny światowej cz. 1

Kryształki – Zagadka II wojny światowej cz. 1

TAJEMNICZE KRYSZTAŁKI – CIĄG DALSZY ICH TAJEMNIC

Rok 2018 rozpoczął się sensacyjnie dla regionu Północna Bawaria.

Jak opisuje regionalny portal internetowy „nordbayern” na początku stycznia odnaleziono coś, co już przed laty ożywiło światek poszukiwaczy historii i sensacji w Polsce. Tym czymś, co rozpaliło umysły Niemców, ale także ekipy filmowej „History Channel” były kryształki nazwane przez ekipę History „szklanymi rurkami”. Te „szklane rurki” miał ponoć znaleźć turysta w srebrnej papierośnicy pod dawną rezydencją Adolfa Hitlera w Berchtesgaden.

Miejsce odkrycia, trzeba przyznać, bardzo mocno rozbudzające wyobraźnię każdego, kto interesuje się historią drugiej wojny światowej. Co kryształki tam robiły, do czego były potrzebne, jakie tajemnicę miały przechowywać owe „szklane rurki”?

To pytania, które zapewne będą w północnej Bawarii zadawane przez jakiś czas.

Z takim zestawem pytań musiał też zmierzyć się każdy Polak, który w latach dziewięćdziesiątych usłyszał o tym sensacyjnym odkryciu w różnych miejscach Polski. Chyba jednak największe ilości tego znaleziska, nazwanego w Polsce kryształkami, została znaleziona na Dolny Śląsku i ziemi lubuskiej.

Pudełko, a w nim widoczny zbiór tajemnic Gryfowskiego poddasza.

W swej publikacji pt. „SKARBY TRZECIEJ RZESZY TAJEMNICE ZAMKU CZOCHA” Janusz Skowroński opisuje je chyba po raz pierwszy szerzej. Odnalezione kryształki miałby zostać znalezione w zamku Czocha, w trzonie komina zamkowego.  Było ich kilkadziesiąt. Podobne znalezisko wcześniej miało być odkryte także w miejscowości Lubomierz, znajdującej się niedaleko od zamku.

Na tym zdjęciu wdać jaki rozmiar miało pudełko przechowujące skarb

Cała historia w książce została opisana na stronach 71-75. Z tego tematu powstał też film dokumentalny pokazany w jednej z telewizji i… I temat na kilka lat umarł, ożywając od czasu do czasu na różnych forach internetowych. I tyle aż do stycznia 2018 roku. Temat kryształków zamkowych zapewne szerzej opisze Janusz Skowroński, ja zajmę się tymi kryształkami, które nigdy nie ujrzały światła dziennego w szerokiej odsłonie. Nikt nigdy o nich nie słyszał i nikt nigdy nie omawiał ich z wypiekami na twarzy.

Znalezisko zostało odkryte w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku w sennej miejscowości niedaleko zamku Czocha. Tą miejscowością jest Gryfów Śląski.

Gryfów Śląski. rynek. Na zdjęciu widoczny drogowskaz. Zdjęci zrobione kilka lat przed odnalezieniem skarbu na poddaszu.

W tym miejscu może nieco zastanawiać, dlaczego tak dużo kryształków, „szklanych rurek”, znajdowano tak blisko siebie i czy gdzieś jeszcze są one ukryte?!

Na zdjęciu widoczny rozmiar pojedynczego kryształka

Wróćmy jednak do miasta Gryfów Śląski. Pewnego letniego dnia, jeden z urodzonych w nim już po wojnie mieszkańców,  postanowił przeprowadzić kapitalny remont w mieszkaniu na poddaszu, w kamienicy tuż obok rynku. Jak postanowił, tak zrobił. Podczas remontu poddasza swojego domu z framugi okiennej wydobył dwa małe pudełeczka zapakowane w jakiś kawałek szmaty. Oczami wyobraźni widział już, poprzez zawiniętą szmatę, mały skarb, który finansowo podreperuje mu domowy budżet, nadwyrężony remontem poddasza.

Aby ujrzeć kryty w kryształku obraz, należy patrzeć na niego w kierunku wskazanym strzałką. Zaokrąglenie oznaczone jako „A” na rysunku pełni rolę soczewki, w punkcie „B” znajduje się mikrofilm o średnicy niecałego milimetra (mieszczący kilka a nawet kilkanaście zdjęć!). Do całości doklejony jest kawałek oznaczony „C”, mający zapewne za zadanie ochronić mikrofilm przed zniszczeniem.

Trudno teraz powiedzieć, czy po rozwinięciu szmaty, w którą zawinięte były pudełeczka, rozczarował się zawartością, czy też nie. Fakt pozostaje faktem, że po otwarciu pudełeczek zobaczył w nich małe szklane pałeczki, które wydały mu się na pierwszy rzut oka bardzo dziwnym odkrycie. Po co ktoś chował w pudełku jakieś szklane pałeczki? Bardzo dziwne znalezisko. Tak pomyślał oglądając „skarb” wraz z rodziną. Po pewnym czasie i po bliższej lustracji znaleziska wiedział już, że podczas remontu znalazł coś, co jest bardzo ciekawym i kompletnie nie znanym przez nikogo znaleziskiem. Czy podzielił się informacją z kimś z sąsiadów? Chyba raczej nie. Choć nie było wtedy Internetu i nie miał gdzie „pogrzebać” i dowiedzieć się więcej o tym znalezisku, to wiedział jednak, że udało mu się trafić coś niezwykłego. W dwóch znalezionych pudełeczkach, wielkości pudełka zapałek, było około 80-100 kryształków. Po co ktoś  je wykonał? Do czego one służyły? Dlaczego je tak dokładnie schowano? Kto przed nim mieszkał w tym mieszkaniu? Czy miał w ręce materiał szpiegowski? Same pytania. Niestety, wtedy nie było na nie odpowiedzi. Bliższa analiza kryształków uzmysłowiła mu, że zawierają one liczne zdjęcia (od jednego do dziewięciu na jednym kryształku), na których były jakieś budowle, zamki, góry, miasta, pomniki… Jawiło mu się to jako przypadkowy zbiór różnych miejsc na terenie Niemiec. I było, według niego, zminiaturyzowanym zbiorem widokówek z jakiś wycieczek turystycznych. Znalezisko na kilka lat trawiło do szuflady. Bo co miał z nim zrobić, komu się pochwalić? Na początku XXI wieku znaleziskiem postanowił podzielić się ze swoją rodziną. Jedno pudełko podarował jednemu z członków dalszej rodziny, a drugie postanowił zachować dla siebie. Dziś, to podarowane jednemu z członków rodziny pudełeczko, przetrwało zawieruchę dziejową i ujrzało wreszcie światło dzienne i może być podziwiane przez oczy spragnione zagadek regionu.

Co jednak się stało z tym pudełeczkiem, które pozostawił sobie na pamiątkę?

Pojawiły się dwie wersje dalszych losów tego miniaturowego skarbu. Pierwsza mówi, że to są te właśnie, które „odnaleziono” w trzonie zamkowego pieca. Dla mnie ta wersja jest jednak raczej mało prawdopodobna. Druga zaś wersja mówi, że po prostu kryształki zostały wyrzucone podczas robienia domowych porządków, jako coś zbytecznego. Niestety, z powodów o których ze względu na tajemnicę rodziny tutaj nie napiszę, nie dowiemy się jak było naprawdę.  A szkoda. Temat odnalezionych w Gryfowie kryształków wymaga jeszcze dokładnego zgłębienia i na pewno czytelnicy miesięcznika dowiedzą się o ustaleniach, dokonanych w tym jakże ciekawym temacie, który wiele razy pobudził, i zapewne jeszcze pobudzi, umysły ludzi zainteresowanych tajemnicami drugiej wojny światowej.

Na chwilę obecną pozostaje jednak pytanie, co znajduje się na tych kryształkach, które ocalały?

Do naszych czasów ocalało ich około czterdziestu. Choć, niestety, z upływem czasu wiele z nich uległo jakby prześwietleniu, uniemożliwiając odczytaniu treści kryształka. Zawierają bardzo różne zdjęcia z różnych części Niemiec. Na dwóch kryształkach mamy też umieszczone zdjęcia miejsca bardzo znanego w naszym regionie. Tym miejscem jest Krzeszów. Czy dobór tych zdjęć był przypadkowy, czy zawierał/zawiera jakieś ukryte tajemnice, znane tylko temu, kto wie, czego ma szukać na tych zdjęciach? Niektóre zdjęcia zawierają też numery w prawym dolnym rogu.

Dlaczego tylko niektóre, a nie wszystkie?

 

Blankenburg

Na kryształkach miejscowością która najczęściej się powtarza jest Blankenburg (Harz) – miasto w Niemczech, w kraju związkowym Saksonia – Anhalt, w powiecie Harz. Kryształki ze zdjęciami tej miejscowości  zawierają pięć zdjęć z ogólnym opisem Blankenburg.  Pierwsze zdjęcie w kolejności to Schloss Blankenburg, drugie Vernigerode, trzecie Blankenburg, czwarte Steinerenne, Schloss und Stadt. Następnym miejscem, które często się powtarza na szklanych rurkach jest Bad Rippoldsau – Schapbach, uzdrowisko w Niemczech, w Badeni – Wirtembergdze. Miejscowością, która leży blisko polskiej granicy, a jest umiejscowiona na kryształkach, jest Bad Muskau. Z tej miejscowości na szklanej rurce umieszczone są trzy zdjęcia. Kryształki zawierają również bardzo dużo zdjęć zamków, tak jakby ktoś chciał się pochwalić tak dużą ilością tych obiektów obronnych na zdjęciach. Czy mogło to mieć jakieś znaczenie dla kogoś, kto posługiwał się tymi kryształkami? Kolejne pytanie otwarte, na razie bez odpowiedzi.

 

Rübeland

W całej kolekcji kryształków, tak jak napisałem powyżej, są też takie, które mają swoje numery umieszczone w prawym dolnym rogu. Te numery to 2644 znajdujące się na,  w którym jest aż dziewięć zdjęć z widokami góry, jakichś bliżej nieokreślonych skalisk, środkowe zdjęcie podpisane Ruebeland. Jest to miejscowość turystyczna położona na północny zachód od Lipska. Niestety, na tym bardzo interesującym kryształku nie widać pozostałych podpisów pod zdjęciami. Och, gdyby był odpowiedni powiększalnik!

Drugi kryształek z numerem nosi oznaczenie 2300 i zawiera jedno zdjęcie z dzielnicą Berlina – Kreuzberg. Ano właśnie, dlaczego tylko dwie pałeczki szklane mają swoje numery? Zapewne miały jakieś ważne znaczenie, bo w innym przypadku nie nanoszono by na nich numerów.

Ciekawym kryształkiem jest ten, który zwiera zdjęcie z Fischanger, hotelu położonego na południowy zachód od Hanoweru. Hotel jak ulał pasuje po dziś dzień, ze względu na swoje ustronne położenie, na obiekt, w którym można było skrycie wykonywać różne działania, które wymagały dyskrecji.

zamek Schloss Spangenberg

Jeszcze bardziej ciekawym zdjęciem, umieszczonym w tajemniczym kryształku, jest zdjęcie, na którym znajduje się zamek Schloss Spangenberg, położony niedaleko demonicznej siedziby osławionych oddziałów czarnej gwardii Himmlera – Schutzstaffel (SS), która mieściła się z zamku Wewelsburg!

Można w tym momencie zadać sobie pytanie. Czy jest to czysty zbieg okoliczności, że ten i ów obiekt znalazł się na tych rurkach-kryształkach? Czy może…

I znowu kolejne uzdrowisko i miejsce jak najbardziej nadające się do tego, aby osoba w przebywająca była osobą całkowicie anonimową. Tą miejscowością, uwiecznioną na tajemniczych pałeczkach, jest Bad Nauheim, położone w kraju związkowym Hesja, w rejencji Darmstadt, w powiecie Wetterau. Miejscowość leży u podnóża gór Taunus. Jest więc położona bardzo malowniczo.

 

Kryształek z widoczną nazwą METZ oraz zabytkami miasta.

Z malowniczej miejscowości uzdrowiskowej kryształki przenoszą nas do Blankenese, dzielnicy rezydencyjnej

Miasto METZ

Hamburga. Na tym samym kryształku są jeszcze inne zdjęcia, pokazujące tym razem gminę targową w Bawarii i zdjęcia, których nazwy, niestety, są nie do odczytania bez specjalistycznego sprzętu optycznego. Wielkim jednak zdziwieniem jest kryształek na którym umieszczono zabytki Metzu, miasta i gminy w północno – wschodniej Francji, nad Mozelą, stolicy regionu Lotaryngia i departamentu Mozela. Co robią te zdjęcia na tak skrzętnie skrywanych tajemnicach drugiej wojny światowej? Co ważnego, dla wykonawcy szklanej miniaturowej tajemnicy, znajdowało się w tym mieście? Kolejny raz same pytania bez odpowiedzi.

 

Był Krzeszów, czas przyszedł na kolejną miejscowość leżącą w Polsce.  Kahlberg – Krynica Morska. Z tego miasta aż sześć zdjęć umieszczono na kryształu. I znowu dlaczego, po co…itd.???

I dalej dzielnica Bremy i Kahla Schloss, zamek koło Jeny i Bad Dürrenberg, w kraju związkowym Saksonia-Anhalt. Kolejny kryształek, który dało się rozczytać ze względu na stan, to kryształek  z Molkenhaus popularnym miejscem w górach Hartzu.  Ponownie pojawia się wśród zbioru zdjęcie z miejscowością położoną niedaleko Wewelsburga, jest to Schieder.

Mapa regionu pokazująca trzy ważne miejsca dla układanki o kryształkach. Gryfów Śl.- Lubomierz i Czochę. To w tych miejscach miano dokonać ich odkryć

Ostatnim zdjęciem, jakie udało się rozczytać na kryształku, to Bad Elster – miasto uzdrowiskowe w Niemczech, w kraju związkowym Saksonia. Jest to kolejny kryształek z numerem. Na nim umieszczono numer 162. Miasto położone na granicy z Czechami, a więc bardzo blisko granicy polski i nie tak daleko od miejsca, które jako pierwsze rozgrzało umysły poszukiwaczy sensacji, Tym miejscem jest oczywiście Zamek Czocha.

Wewelsburg – zamek średniowieczny położony niedaleko Paderborn w Nadrenii Północnej-Westfalii. W okresie Trzeciej Rzeszy znany jako ośrodek nazistowskiego mistycyzmu.

Swastyka na suficie zamku Wewelsburg

Niestety, na wielu kryształkach nie udało się odczytać treści podpisów pod zdjęciami. Czas zrobił swoje. Być może, gdyby udało się je odczytać, posiedlibyśmy większą wiedzę o tym bezsprzecznie ciekawym znalezisku połowy lat osiemdziesiątych XX wieku. Rodzące się pytania stale i wciąż brzmią echem w przeszłości, przenosząc je do przyszłości… Dlaczego wykonano te kryształki, czy zbiór zdjęć był przypadkowym, czy zdjęcia obiektów – miejsc koło zamku Wewelsburg, mitycznego zamku SS, był przypadkowym? Czy umieszczone na zdjęciach miejscowości polskie, to tylko przypadek, czy były ważnym elementem układanki pt. tajemnice wywiadu niemieckiego? Dlaczego niektóre zdjęcia zawierają numery, a niektóre nie? Czy położone w ustronnych miejscach schroniska, których nazw nie udało się ustalić i tych, które się udało, są również przypadkowe, czy również odegrały w czasie strasznej wojny jakieś swoje, nam bliżej nie znane, role?

Zapewne na wiele z tych pytań, jeśli nie na wszystkie, odpowiedzieć sobie będzie musiał czytelnik tego artykułu. Jak by nie patrzeć, każda udzielona odpowiedź będzie przybliżać nas do wyjaśnienia tej, jakże sensacyjnej, zagadki Trzecie Rzeszy. Czy znalezisko z Niemiec i te z Gryfowa Śląskiego przybliżyły nas do rozwiązania zagadki minionych dni…? Oto jest pytanie. Pytanie wciąż otwarte.

Temat kryształków żyję wciąż i dlatego ciąg dalszy nastąpi wnet.

 

                                              Piotr Kucznir

Źródła:

Janusz Skowroński „SKARBY RZECIEJ RZESZY TAJMICE ZAMKU CZOCHA” WYD. CB Warszawa 1999 r.

Zdjęcia:

Zbiór własny

Wikipedia

Share Button

Dodaj komentarz